adw. Henryk Stabla

Katowice, dnia 17 czerwca 2013 r.

Bartosza Grohmana poznałem jeszcze jako aplikanta adwokackiego w roku 1996. Był synem naszego kolegi adw. Mariana Grohmana, którego wszyscy znaliśmy bardzo dobrze. Bartosz od początku przejawiał ponadprzeciętne zainteresowania pracą adwokata i strukturą samorządu zawodowego. Odkąd pamiętam zawsze był chętny do pomocy, pomysłowy i pracowity, a przy tym dochowujący wierności tradycjom adwokackim wyniesionym z domu.

Zawsze głęboko angażował się w swoje zadania. Chętnie pomagał. Był bardzo lubiany przez wszystkich współpracowników w kancelarii. Miał bardzo dobre opinie w sądach. Był wrażliwy na ludzką krzywdę. Szybko rozpoczęliśmy współpracę. Bartosz przyjeżdżał do mojej kancelarii i do późnych godzin nocnych, a nierzadko rannych wspólnie siedzieliśmy nad sprawami, niejednokrotnie żywo dyskutując.

Nadmienię, że Bartosz pracował jeszcze u swojego patrona, a w międzyczasie udzielał korepetycji z języka angielskiego. Był bardzo pracowity.  Pewnego dnia oznajmił mi, że chce się przenieść do Warszawy. Uważałem, ze to dla nas duża strata, ale wiedziałem, że Bartosz chce się rozwijać, a w Warszawie są ku temu znacznie większe możliwości. Bartosz był zafascynowany Warszawą, jej szybkim tempem, różnorodnością, a zarazem jej historią. Jego wiedza w tym zakresie jest zresztą ogromna jako, że w trakcie studiów pracował również jako przewodnik turystyczny wspierając w ten sposób matkę, po przedwczesnej śmierci ojca.

Już, gdy zaczął pracę w Warszawie zaproponowałem mu współpracę przy prowadzeniu sprawy w Strasbourgu. Bartosz ochoczo włączył się do pracy, w efekcie skarga została przyjęta (jako 5-ta sprawa z Polski) i w grudniu 1998 razem występowaliśmy przed pełnym składem Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał podzielił naszą argumentację. Jestem przekonany, że Bartosz był pierwszym aplikantem adwokackim, z Polski, który miał okazję do występowania przed pełną Izbą Trybunału w Strasbourgu. Bez pomocy Bartosza, który znając języki obce bardzo sprawnie i pewnie poruszał się po Trybunale nie udałoby nam się wybrnąć z trudnej sytuacji procesowej w Trybunale. Bartosz wspierał mnie również  w merytorycznym przedstawieniu sprawy, dopilnowywał szczegółów -  i w efekcie udało się uzyskać satysfakcjonujący wynik.

Do tej pory jestem pod wrażeniem jego odwagi. Uważam, że jego dotychczasowe działania i osiągnięcia, zdolności organizacyjne w pełni uzasadniają jego starania o wybór na Dziekana największej Izby Adwokackiej w Polsce, w czym go z całego serca wspieram.

adw. Henryk Stabla, Wicedziekan ORA w Katowicach

Comments are closed.