Artykuł pt.”Wymiar sprawiedliwości nieco kulejący”

Na gruncie obecnych przepisów pokrzywdzonym przez przestępstwo składania fałszywych zeznań jest wymiar sprawiedliwości, a nie osoba faktycznie pokrzywdzona. Dlaczego tak się dzieje? – pytają Bartosz Grohman i Hanna Szymańska.

Załóżmy, że w niedawno zakończonym procesie cywilnym orzeczenie sądu oparte zostało na fałszywych zeznaniach jednego ze świadków. Niewątpliwie doszło do naruszenia naszych interesów poprzez wydanie niekorzystnego dla nas wyroku. Jako że większości wymiar sprawiedliwości kojarzy się głównie z funkcją represyjną, sprawiedliwości poszukujemy w przepisach kodeksu karnego. Odpowiedzialność za składanie fałszywych zeznań przewiduje przepis art. 233 § 1 kodeksu karnego (k.k.).

Sporządzamy zatem krótkie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i składamy je we właściwej miejscowo prokuraturze. Gdy organ ścigania uzna, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, wyda postanowienie o wszczęciu śledztwa, a my znajdziemy się o krok bliżej owej sprawiedliwości.

Problem pojawi się w momencie, gdy prokurator nie znajdzie faktycznych podstaw do wszczęcia postępowania przygotowawczego i odmówi wszczęcia śledztwa. Mimo złożenia do sądu zażalenia na postanowienie prokuratora nasze pismo nie zostanie rozpoznane, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami osoba wskazana w powyższym przykładzie nie może złożyć zażalenia.

Czy w opisanej powyżej sytuacji trudno wskazać pokrzywdzonego? Zdrowy rozsądek nakazuje myśleć, że będzie nim osoba, co do której wydano wyrok oparty na fałszywych zeznaniach. Nic bardziej mylnego. Na gruncie obecnych przepisów, zgodnie ze stanowiskiem prezentowanym w nauce i judykaturze pokrzywdzonym przez przestępstwo składania fałszywych zeznań jest wymiar sprawiedliwości, a nie osoba faktycznie pokrzywdzona.

Dlaczego tak się dzieje?

Definicja „pokrzywdzonego” zawarta jest w art. 49 § 1 kodeksu postępowania karnego (kpk). Uznaje on za pokrzywdzonego tylko tę osobę (fizyczną lub prawną), której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. A zatem uzyskanie statusu pokrzywdzonego zależy od wystąpienia dwóch przesłanek: ustalenia naruszenia bądź zagrożenia dobra prawnego danej osoby oraz wystąpienia stosunku bezpośredniości.

Dobro chronione

Aktualne stanowisko Sądu Najwyższego (SN) uznaje za dobro chronione przepisem art. 233 § 1 kk „mające zapaść w tym postępowaniu orzeczenie” – postanowienie SN, sygn. akt IV KK 42/05. Oznacza to, że ochronie nie podlega „dobro prawne uczestnika postępowania, w którym zeznanie zostało złożone, chyba że działanie to narusza również inny przepis, chroniący bezpośrednio to dobro”.

Na przykład, gdy poprzez złożenie fałszywych zeznań naruszona zostanie nasza cześć, godność osobista lub mienie, prokurator (lub sąd) uzna nas za pokrzywdzonych i będziemy mogli skorzystać ze wszystkich wynikających z tego uprawnień. Jednak, gdy naruszone zostaną tylko nasze interesy, tj. dobra niechronione przez konkretne przepisy, nie zostaniemy uznani za pokrzywdzonych, gdyż pierwsza przesłanka decydująca o byciu „pokrzywdzonym” nie zostanie spełniona.

Tezę tę potwierdza także doktryna. Zdaniem M. Siwka, autora krytycznej glosy do postanowienia Sądu Najwyższego (sygn. akt I KZP 10/2002), składanie fałszywych zeznań nie oddziałuje bezpośrednio na nasze dobra, ponieważ „dopiero wskutek orzeczenia sądu dochodzi do naruszenia praw uczestników postępowania”, a zatem owa bezpośredniość ustępuje miejsca stosunkowi pośredniemu. A zatem także druga przesłanka definicji pokrzywdzonego nie zostanie spełniona. Co prawda w doktrynie można znaleźć także odmienny pogląd, zgodnie z którym przy przestępstwie tym pokrzywdzonym jest zarówno wymiar sprawiedliwości, jak i społeczeństwo oraz jednostka, jednak stanowisko to nie jest dominujące (tak: S. Siewierski i R. Kmiecik).

Ochrona jednego kosztem drugiego

Uzyskanie statusu pokrzywdzonego daje osobie szereg uprawnień. Jest to przede wszystkim prawo składania wniosków dowodowych i uczestniczenia w ich przeprowadzeniu oraz prawo zaskarżania postanowień i zarządzeń.

Poprzez przyjęcie, że jedynym pokrzywdzonym przez przestępstwo składania fałszywych zeznań jest wymiar sprawiedliwości, pozbawia się osobę opisaną w powyższym przykładzie należytej ochrony i uniemożliwia jej skorzystanie z prawa do wniesienia zażalenia.

Rozwiązanie to nie tylko kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, ale także paraliżuje wymiar sprawiedliwości. Niektórzy twierdzą, że osobie faktycznie pokrzywdzonej pozostaje złożenie ponownego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, ale co wtedy z zasadą res iudicata? W opisanej sytuacji nie będzie możliwe także wniesienie subsydiarnego aktu oskarżenia, gdyż do tego potrzebna jest dwukrotna odmowa wszczęcia śledztwa lub dwukrotne umorzenie postępowania.

Sprawiedliwość kulejąca

Przedstawiony przykład nie jest odosobniony. Praktyka sądowa ukazuje bowiem wiele sytuacji, w których brak jest podmiotu zainteresowanego ochroną prawidłowości funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Powoduje to, że stan niezgodny z prawem (np. oparte na fałszywych zeznaniach orzeczenie sądu) nie zostaje zlikwidowany. Funkcja prewencyjna prawa karnego również „kuleje”, gdyż winny nie zostaje ukarany. Podobnie uszczerbku doznaje funkcja sprawiedliwościowa, gdyż osoba faktycznie pokrzywdzona pozbawiona zostaje możliwości działania.

Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z dobrem indywidualnym (życie, zdrowie, własność) czy uniwersalnym (bezpieczeństwo, wymiar sprawiedliwości), nie można dopuścić do sytuacji, aby przepisy prawa i systematyka kodeksu powodowały stan sprzeczny z logiką i w konsekwencji oderwany od realiów. Dobra prawne nie egzystują bowiem w próżni, lecz związane są z konkretną sytuacją. Twierdzenie to znajduje odzwierciedlenie w paragrafie pierwszym art. 233 k.k., w którym ustawodawca odwołał się do konkretnego postępowania, w którym dochodzi do złożenia fałszywych zeznań.

Jak to zmienić?

W celu uregulowania problemu opisanego w niniejszym artykule należałoby zastanowić się nad dwoma rozwiązaniami. Pierwsze z nich przewiduje włączenie expresis verbis do definicji pokrzywdzonego osoby faktycznie pokrzywdzonej przestępstwem z art. 233 § 1 k.k. Jest to jednak rozwiązanie dość karkołomne, gdyż nie jest możliwe oznaczenie w sposób generalny kręgu osób pokrzywdzonych przestępstwem określonym w tym artykule, gdyż w zależności od konkretnego układu procesowego krąg ten może być różny. Można jednak spróbować zawęzić krąg uprawnionych do składania zażalenia na odmowę wszczęcia postępowania w sprawie naruszenia art. 233 k.k. lub ewentualne umorzenie postępowania do kręgu osób składających zawiadomienie. Tutaj logika zostaje zachowana, a jednocześnie pojawia się filtr zabezpieczający wymiar sprawiedliwości przed falą zażaleń czy też zwykłym pieniactwem.

Druga propozycja przewiduje dodanie do przesłanki bezpośredniości tezy wyrażonej w cytowanym wyżej orzeczeniu SN (sygn. akt I KZP 10/2002) i zakłada przyznanie legitymacji pokrzywdzonego podmiotowi, którego „dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone, choćby nie naruszało to równocześnie innej normy karnej”. Można by zastanowić się również nad takim ujęciem, które różnicowałoby „bezpośrednie naruszenie dobra” od naruszenia dobra chronionego konkretnym przepisem prawa (a contrario do postanowienia SN, sygn. akt IV KK 42/05).

Comments are closed.